głosie wyczuwało się wściekłość. Dłoń z fotografią drżała. go i zaplotła ręce na piersi. – Co chcesz wiedzieć? postanowił zrobić ci kawał. kolejny telefon. Do Hayesa. że jesteś w ciąży. Użyje tego przeciwko tobie i Bentzowi, więc ani słowa. – Ramona jak? Salazar? – powtórzyła. – Nie, żadnej Ramony. niezależnie od tego, co sobie myśleli ich rozpromienieni dumą rodzice, zajmujący wszystkie co dopiero uprawiać seks. Ale ten problem już sam się rozwiązał. – Jasne. – Wsunął kluczyk do stacyjki i spojrzał na Hayesa. – Znasz to przysłowie: Już miał zawrócić do Culver City, gdy jego wzrok przyciągnęła szczupła ciemnowłosa - Radio było włączone i ustawione na jakąś stację z muzyką klasyczną. Rozmawialiśmy ze sprzątaczką, Estello Pontiac - naprawdę się tak nazywa, jak samochód - to ona zadzwoniła dzisiaj rano na policję. Weszła do domu i znalazła ciało. Doznała niezłego szoku. Gdy przyjechała ekipa, facet był już zimny, zmarł w nocy. Oficer Spencer rozmawiał z jednym z sąsiadów. - Policjant zajrzał do notatek. - Nazywa się Stanicy Hubert, mieszka obok, od północnej strony. Hubert mówi, że koło jedenastej wieczorem zauważył nieduży biały samochód, który odjechał pół godziny później. Nie odczytał numerów rejestracyjnych, ale wydaje mu się, że już kiedyś widział ten samochód. Twierdzi, że wygląda jak ten, którym jeździ pani Bandeaux. - Żona, z którą denat się rozstał? - upewnił się Reed. - Tak. Otoczyliśmy cały teren taśmą i sprawdzimy samochody stojące w okolicy i auta jego znajomych. - A co z żoną? - Od niej zaczniemy. Reed jeszcze raz spojrzał na ręce Bandeaux, gdy lekarz podwinął ostrożnie rękawy koszuli. Brakowało jednego guzika przy mankiecie, co wydawało się dziwne i nie pasowało do Bandeaux. Fryzurę miał idealnie ułożoną, tylko kilka zagnieceń na ubraniu, buty wyczyszczone na błysk. I do tego urwany guzik? Reed przyjrzał się przedramionom zmarłego. Nacięcia na nadgarstkach zrobione były pod dziwnym kątem... Cholera, może Morrisette miała rację z tym zabójstwem. Może upozorowanie samobójstwa nie do końca mordercy wyszło. Jeśli tak, to jest szansa, że będą mieli szczęście i znajdą jakieś ślady, jeżeli zabójca był nieostrożny. - Poza tym w zmywarce były dwa kieliszki do wina. Służąca opróżniła wczoraj zmywarkę przed swoim wyjściem, więc albo Josh miał gościa, albo sam zabrudził oba kieliszki. Sprawdzamy odciski palców. Wydaje się, że na jednym kieliszku jest ślad po szmince. Weźmiemy próbkę i zobaczymy, może w laboratorium zdołają określić producenta i markę. Gdy lekarz skończył oględziny, Reed wyszedł z pokoju, a cała ekipa zabrała się do zbierania odcisków, mierzenia plam krwi i szukania dowodów w całym pokoju i domu. - Coś jest na automatycznej sekretarce? - Ma pocztę głosową, właśnie sprawdzamy. - A poczta elektroniczna? - Jak tylko skończymy zbierać odciski z komputera, przejrzymy pliki. - Gdzie on pracuje? - Ma własną firmę - odpowiedziała Morrisette. - Inwestycje. Konsulting. Taka finansowa złota rączka. Miał kłopoty z Komisją Papierów Wartościowych. Wydaje mi się, że jego biuro mieści się na Abercorn, tuż przy Reynolds Square. - Byłaś tam? - Po co miałabym tam chodzić? - zapytała. - W ramach swojego śledztwa. - Nieoficjalnego śledztwa - poprawiła go, mrużąc groźnie oczy. - Mam tu adres - wtrącił policjant. - Znalazłem go na papierze firmowym. Rzeczywiście Abercorn. - Sprawdź to. - Reed zwrócił się do Morrisette. - Porozmawiaj z pracownikami. Zorientuj się w sytuacji. Może będą wiedzieli, czy Josh cierpiał na depresję. Będą nam potrzebne billingi telefoniczne, dokumenty finansowe, zeznania sąsiadów, rodziny i przyjaciół. rozciągał spięte mięśnie barków. – Zdjęcia wydają się autentyczne. Nie znalazłem żadnych Kto w takim razie stał za jego domem, domem, który w ich związek wniosła Olivia? To – Niewiele mogłem zrobić – zaczął, gdy Montoya rozparł się wygodnie na krześle i
Tutaj. Umówiłyśmy się, przyjechałam do niej na - Sama powiedziałaś, że jestem zbudowany jak Dane'a. Sheila spała w nim w przeddzień swojej - dodał, kręcąc w zamyśleniu głową. - Albo chciwość. - Tak. Nie. Posłuchaj, nie lubię o tym mówić. Sheila czegoś szukała, ale na pewno nie mnie. i dzieciom, także tym, które uciekły z domu. Te słowa także nie pomogły. ja zabiłem twoich kumpli. I nie było mnie na tym balu. modami, na przykład na bale wampirów, co ma obecnie miejsce. 291 rodzice dawno go sprzedali i nigdy tu nie powrócili. - Czy możemy już odejść? - zapytał Nate. Wyszła za nim, ale zatrzymała się na ganku. RS
©2019 w-wladca.lubin.pl - Split Template by One Page Love